Możemy być świadkami tworzenia się bańki na cenie europejskich uprawnień do emisji CO2. Z mikroekonomicznego punktu widzenia, prowadzić do tego mogą ograniczona podaż uprawnień oraz krótkookresowo nieelastyczny popyt na nie, wynikający z niemożności szybkiego dostosowania procesu produkcyjnego czy miksu energetycznego. Poparcia tej hipotezie udzielają testy eksplozywności szeregu czasowego SADF i GSADF wykonane na szeregu cen zamknięcia EU ETS o częstotliwości miesięcznej i zakresie obejmującym ostatnich sześć lat. W szeregu o częstotliwości tygodniowej, obejmującym ostatnich pięć kwartałów, nie występują jednakże anomalie. Chociaż wyniki testów nie pozwalają jeszcze uzyskać jednoznacznej konkluzji, to stałe monitorowanie, czy na cenie EU ETS nie tworzą się bańki cenowe, jest korzystne tak dla gospodarki polskiej, jak i unijnej. Gwałtowny wzrost cen uprawnień do emisji, którego zajście jest teoretycznie możliwe, stanowi poważne zagrożenie dla polskiego i europejskiego sektora przemysłowego. Szczególnie narażone są branże energochłonne takie jak produkcja stali, które już opuszczają Kontynent, z powodu wysokich cen energii. Stabilnych dostaw wysokiej jakości energii elektrycznej potrzebuje także sektor high tech. Geopolityczne znaczenie przemysłu w strukturze łańcuchów wartości jest nie do przecenienia. Jego rolę w globalnej konkurencyjności podkreśliła pandemia COVID 19. To z przemysłu pochodzi impuls rekonwalescencyjny, na co wskazują choćby odczyty PMI. Sprawna identyfikacja początkowego etapu tworzenia się bańki na cenie uprawnień pozwoli zareagować zarówno rządom, jak i przedsiębiorstwom, a świadomość, że sytuacja monitorowana jest na bieżąco pomoże odstraszyć przynajmniej część potencjalnych spekulantów.